Lubańska Noc Tradycji – Noc Bibliotek 2026

W tym roku Noc Bibliotek odbyła się w lubańskiej bibliotece pod hasłem „Lubańska Noc Tradycji”. Wszyscy odwiedzający, a było ich nie mało, mogli odkrywać obrzędy, tradycje i dawne zajęcia.

Najpierw tłumnie przybyły dzieci. Przywitała ich pani Monika Michaluk, autorka książki „Etnogadki, opowiastki o dawnych obrzędach i zwyczajach”. Poprowadziła ich przez opowieści o świecie pradziadków, którzy musieli wszystko wykonywać sami (od ubrań po zabawki), bez Internetu i telefonu. Pani Monika pokazała, jak takie zabawki mogły wyglądać, zaprezentowała pukawkę, kogucika oraz baranka ze słomy. Opowiedziała, jak życie było wówczas ściśle powiązane z zegarem dobowym oraz cyklem pór roku. Zrobiliśmy przerwę na pizzę – niespodziankę, a następnie bibliotekarki przejęły stery. Opowiedziały o dziwnych i ciekawych tradycjach, które ludzie obchodzą na całym świecie. Zwieńczeniem zajęć było stworzenie z ich pomocą lapbooków o różnego rodzaju tradycjach, np. klasowych, rodzinnych, religijnych i państwowych. Dzieci otrzymały także plecaki pełne bibliotecznych gadżetów.

Dla dorosłych w tym samym czasie również nie zabrakło atrakcji. Można było uczestniczyć w warsztatach tkackich z niezastąpioną Martą Szloser (Amisono) – tkaczką, artystką multidyscyplinarną, czerpiącą z wielu dziedzin sztuki oraz rękodzieła. Przy pomocy niepotrzebnych skrawków materiału, można było utkać wspaniały dywanik. Zaraz obok swoje stanowisko miała Pani Irena Śleboda, która uczyła bardzo misternej sztuki tkania bransoletek na krośnie. Na swoim miejscu, w głębi wypożyczalni dla dorosłych, można było dosiąść się do grupy ManuKultura, która robi na drutach, szydełku, haftuje i szyje. W Sali Rajców królowały naturalne kosmetyki. Pani Marta z Zielonego Wulkanu w Rzeszówku (k. Świerzawy) opowiedziała najpierw o typach cery, ich potrzebach i właściwościach. Bogatsze o tę wiedzę Panie mogły stworzyć samodzielnie naturalny krem do twarzy, który pomoże utrzymać cerę w świetnej kondycji. Na samej górze, w „Galerii nad Schodami” było naprawdę głośno. Tam swoje królestwo miał stolarz – Pan Tomasz Marzec z Rzeźbiarni. Za jego sprawą powstawały piękne zydelki, deski do krojenia oraz łyżki.

Jak widać tradycja nie musi być zamknięta w muzealnej gablocie. Może być opowieścią, którą przekazujemy dalej, bransoletką utkaną na krośnie, drewnianą łyżką, domowym kremem czy zabawką ze słomy. Może być czymś, co łączy pokolenia i pozwala nam lepiej zrozumieć, skąd jesteśmy.

To była wyjątkowa Noc Bibliotek – pełna opowieści, pracy własnych rąk, śmiechu i spotkań. Dziękujemy wszystkim prowadzącym za podzielenie się swoją wiedzą i pasją, a uczestnikom za to, że spędzili ten wieczór właśnie z nami. Mamy nadzieję, że część tradycji zabraliście ze sobą do domów.

Wydarzenie było elementem projektu „Powrót do źródeł – żywe tradycje, żywe rzemiosło” dofinasowanego ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu dotacyjnego „Patriotyzm Jutra”.

Podobne wpisy